Efficiently unleash cross-media information without cross-media value. Quickly maximize timely deliverables for real-time schemas. Dramatically maintain clicks-and-mortar solutions without functional solutions.
Efficiently unleash cross-media information without cross-media value. Quickly maximize timely deliverables for real-time schemas. Dramatically maintain clicks-and-mortar solutions without functional solutions.
Customer:
Live Demo:
Published Date:
RocketTheme
http://www.rockettheme.com
08 March, 2014
Jako wstęp, warto obejrzeć film "Dawne Bieszczady", znajdujący się ukrytym w tytule linkiem.

Na początku na tym skrawku ziemi zapomnianym przez Boga, tylko diabły harcowały. Awantury, rozboje i gwałty czyniły między sobą. Nie były to jakieś diabły szczególne, ot zwyczajne rogate i włochate pospólstwo. Ich mnogość powodowała, że ludzie nie chcieli się na tym terenie za żadne skarby osiedlać. Wydawało się, iż ta część Karpat na zawsze pozostanie diablo bezludna. Nawet nazwy swojej wtedy nie miała, bo niby jak nazwać taką diablą krainę? Kiedy w wyniku eksperymentów genetycznych wyhodowano w piekle dwie nowe odmiany diabłów, jedne nazwano Biesami, a drugie Czadami. Różniły się one znacznie od reszty diablej populacji dlatego, najgorętsza egzekutywa piekielna postanowiła umieścić je w oddzielnym rezerwacie. Wybór ten padł na tę dotąd nienazwaną, czarcią krainę. Wyłapano tu dotychczasową biesią hołotę, po czym zaludniono, a raczej zadiablono piekielny rezerwat, biesami i czadami. Wtedy też powstała jego nazwa – Bieszczady.Ale gdzie jest diabeł, powinien być i anioł, bo gdzie jest zło, powinno być i dobro. Zawsze tak było i tego porządku nawet diabły nie ważą się zmieniać. Niestety sfery niebieskie nie zgodziły się wysyłać do bieszczadzkiego rezerwatu aniołków, bo one były edukowane przeciw zwyczajnym diabłom, a nie genetycznym mutantom. Zachodziła przeto obawa, że aniołkowie mogą nowemu zadaniu nie podołać, a co gorsza same zejdą na psy, czyli inaczej mówiąc ulegną diabelskim pokusom. Wtedy zagrały Biesy z Czadami w orła i reszkę. Wyszło im, że biesy będą od złego, a czady od dobrego. I natychmiast wróciła normalność do tej krainy, a wraz z nią
przybyli ludzie. Nie od razu, ale powoli zaczęli zasiedlać coraz to nowe doliny nad rzekami i potokami, a potem poszli nawet w góry, pod samymi połoninami zakładali wsie.
Jedni przybywali tu z Małopolski, inni z Rusi, a jeszcze inni z Wołoszy, ze Słowacji i od Madziarów. Tak się tu wymieszali, wykotłowali, że teraz nie poznasz kto stąd – bo każdy jest stąd. A Biesy i Czady? No cóż, robią od kilkudziesięciu wieków swoją zwykła diablo-anielską robotę, raz lepiej, raz gorzej, bo przecież nie sposób wszystkim ludziom dogodzić...

Wiele Wiele legend bieszczadzkich tłumaczy pochodzenie nazw miejscowości.
Wieś Wołowate, wzieła nazwę od Wołosa- opiekuna pasterzy, który przybrał postać dorodnego woła. Wieś Rajskie, która przez setki lat zwała się Ralskim to miejsce kultu boga Ral, przybierającego kształt węża, a będącego opiekunem rolników. Również od nazwy bóstwa, zapewniającego deszcz i opiekującymi się wszelkimi wodami, powstała wieś Stuposiany. O Stuposianie mówiło się, że czasami znudzony boskim życiem, wybierał się nurtem Sanu do stoku Opołonka, gdzie oddawał się miłosnym rozkoszom z pięknymi wodnicami Siankami. Gdy tylko któraś z nich zaspokoiła jego pożądanie, zamieniała się w obłok i wracała na ziemię wraz z deszczem, czekając na ponowne przybycie kochanka. Należy jednak pamiętać, że wśród bieszczadzkich opowiastek wiele jest też boskich mocy, ale już pochodzenia chrześcijańskiego, z cudowną Matką Boską i świetymi.
Dusiołki, znane w mitologii słowiańskiej jako złośliwe istoty wysysające szczęście z ludzi, tutaj w podaniach bieszczadzkich odgrywają zgoła inną rolę. Otóż można było kupić na rzemyku różne dusiołki, ale w roli talizmanu- Jasienie od szczęścia do kobiet, Beskidniki od pieniędzy, Zmolniczki od bydła, Mokliki od koni, Połoninki od mocnych głów do alkoholu, Kończyki od „choroby św. Walentego” i pisania wierszy, a Zubeńki od muzyki. Dusiołków nie można było jednak trzymać przy sobie zbyt długo, gdyż przynosiły wtedy pecha. Najlepiej było owinąć go czerwoną chustą, wcześniej wkładając do wydrążonej bułki. Wtedy nowy właściciel mógł się swobodnie cieszyć powodzeniem w danej dziedzinie.
Ludzie zamieszkujący Bieszczady mieli wytłumaczenie na wszelkie zło i choroby w niezwykle barwny sposób Jeżeli po wypiciu wody ze źródełka dostałeś boleści pewne jest, że wpadłeś w sidła Propastnyka, jeżeli zbłądziłeś w Bieszczadach to na pewno Błądzeń się tobą zabawia, a jeżeli poczujecie, że coś w nas nocy dusiło, to musiała być to Zmora, przybierająca kształt czarnego kota. Rozpaczliwe krzyki i płacz dzieci w nocy, jak również zmienność młodzieńczych serc to sprawka mamutów. Wszystkie przypadki nagłej śmierci są z kolei dziełem upiór, włóczących się samotnie po cmentarzach. Upiorem mógł zostać po śmierci każdy, chyba że zmarłemu wbiło się w serce osikowy kołek lub żelazny ząb z brony w głowę. Pojawienie się czarnej pani zwiastowało morowe powietrze, susza, grad, powódź, czy śmierć zwierząt. Wioskowe epidemie dżumy, czarnej ospy czy cholery, były utożsamiane z jej wędrówką od chaty do chaty pod postacią sieroty. Z kolei czarownice odbierały krowom mleko, chmarniki przywoływały i odwoływały burze, tym samym czyniąc dobro lub zło. Jednakże najwięcej strachów zrodziło się z nieprawego łoża biesa Chryszczatego i wodnicy Sianki- Berdniki podobne do strachów na wróble, Kiczerki co w czasie burzy po wsi latają. Legendy także na swój sposób tłumaczą powstanie gór, dolin, rzek i niezrozumiale porozrzucanych głazów. Warto wiedzieć, jak powstała chociażby najbliższa nam okolica.
Również budowle takie jak zamek w Sanoku, Lesku, Choczwi, czy w Uhercach mają swoje własne historie, z pięknie wplecionymi wątkami historycznymi, pełnych duchów, zjaw, nieszczęśliwych miłości i samobójstw.
Bieszczadzkie legendy to skarbnica wierzeń, historii życia codziennego i mentalności naszych przodków.
Bibliografia:
Andrzej Potocki- Księga legend i opowieści bieszczadzkich
There may be occasions when you will make your Joomla! website completely unavailable to visitors for a short time. There is a simple switch in the Administrator back-end that enables you to take your website offline very quickly. It can be returned to service at a later time just as easily.

To make your Joomla! website unavailable to visitors, replacing it with a simple message, do this:
Nuance comes with it's own customized Site Offline page which is displayed when the site is set to Offline Mode within the Joomla! Administration. This page, /templates/rt_nuance/offline.php can be easily customised with your own layout, logo and colours, so it represents a message which relates to your project.